
„Kto nie chce, znajdzie pretekst bądź wymówkę; kto chce, znajdzie sposób”.
To zdanie zna chyba każdy. Często traktujemy je jako prosty test charakteru: jeśli nie osiągnąłem celu, widocznie nie chciałem wystarczająco mocno. Ale czy to zawsze prawda? Co, jeśli frustracja i brak motywacji nie wynikają z lenistwa, lecz z faktu, że cel, do którego dążymy... wcale nie jest nasz?
Pułapka cudzych oczekiwań
Znamy ten schemat: wyznaczamy sobie ambitny cel, planujemy każdy krok, analizujemy przeszkody. Wierzymy, że robimy to dla siebie. Jednak po pewnym czasie, mimo sukcesywnego pokonywania kolejnych etapów, narasta frustracja. Mimo że podążamy zgodnie z planem, czujemy, że coś jest „nie tak”. Zamiast poczucia sensu, pojawia się wewnętrzny opór.
Wtedy, często nieświadomie, zaczynamy generować racjonalizacje. Wymówki stają się naszym mechanizmem obronnym przed dążeniem do czegoś, co nie rezonuje z naszym wnętrzem. Często te wymówki wydają się błahe, a nawet żałosne, ale pełnią ważną funkcję: chronią nas przed stratą czasu i energii na cele, które są efektem projekcji lub społecznych oczekiwań.
Siła wewnętrznego pragnienia
Prawdziwe pragnienie to najlepszy mechanizm, który generuje dyscyplinę, motywację i zorganizowanie środków do jego osiągnięcia. Dopiero, gdy mamy pełne przekonanie, że cel jest nasz, nie szukamy usprawiedliwień. Zaczynamy działać, kalibrujemy środki i metody. Porażki stają się częścią procesu, a nie powodem do rezygnacji. Jak mówi mądre stwierdzenie: jeśli dzieli cię 100 porażek od celu, jak szybko chcesz osiągnąć pierwszą z nich, aby zostało ich mniej?
Droga jako cel (ale nie uproszczenie)
Warto zmienić podejście: najpierw zadać sobie pytanie, czego naprawdę pragnę, na czym mi zależy, a dopiero później szukać celu, który to zrealizuje. To zmienia dynamikę i energię działania. Wpadamy w pułapkę, gdy sztywno definiujemy cele, stając się ich niewolnikami. Często podczas podróży okazuje się, że azymut, który obraliśmy na początku, nie był właściwy, a prawdziwy cel poznaliśmy dopiero w drodze.
Podsumowanie
Zdefiniowany cel bez wewnętrznego pragnienia to kajdany. Jeśli jednak to, o czym marzymy, jest dla nas niezmiernie ważne, żadna wymówka nie zadziała. Pragnienie wynikające ze środka zawsze znajdzie sposób. Warto więc poświęcić czas na zrozumienie, co tak naprawdę rezonuje z nami w środku, zanim zaczniemy poświęcać tygodnie na planowanie realizacji cudzych pragnień.
Dodaj komentarz
Komentarze